Wolontariat – o tym, czego doświadczyłam po raz pierwszy

Mija szósty miesiąc mojego wolontariatu w Lublinie. Myślę, że nadszedł czas, aby powiedzieć (oraz podsumować dla siebie) co ciekawego, a czasem dziwnego (ale od tego nie mniej ciekawego) wydarzyło się w moim życiu. Wiele rzeczy … po raz pierwszy.

„Poszukiwanie” – tym słowem można opisać ludzkie życie. Jesteśmy ciągle w poszukiwaniu pracy, miłości, szczęścia, celu …

i innych rzeczy ważnych (i tego, czego nie da się określić mianem „rzeczy”). Nie widzę w tym niespokoju życia prawie nic złego. Bo poszukiwanie – to nowa wiedza, doświadczenie, mądrość w końcu. Ale … w życiu każdego i każdej przychodzi taki moment (lub okres), kiedy myślisz, że nic bardzo nowego już się nie wydarzy. Na przykład: chociaż nie wiemy wszystkiego, to wiele spraw jesteśmy w stanie dokonać. Jeżeli nie wiemy w jaki sposób coś należy zrobić, to zaczynać uczyć się jest już zapóźno, nie warto, nie chce nam się …. Tu można dopisać jeszcze kilkadziesiąt wymówek. Szczerze mówiąc, coś podobnego odbywało się i ze mną.

Dalej – o nieoczekiwanych rzeczach, które próbowałam zrobić po raz pierwszy pod czas EVSu i, oczywiście, dzięki ludziom, którzy pracują w Fundacji.

KUCHNIA
W koordynatorki mojego EVS- projektu Nastki Kinzerskiej jest ulubione (lub jedne z ulubionych) powiedzenie: „To jest tak proste, jak barszcz!” Wiecie, dla mnie ten barszcz – nie jest łatwą sprawą, a nawet baaaardzo trudną! I naszę relację z kuchnią, delikatnie mówiąc, nie powiodły się w ogóle. Oznacza to, że nie przeszłyśmy z nią na „ty” ;-). Mam nadzieję, że teraz sytuacja ulegnie poprawie, ponieważ zmiany już się rozpoczęły!

Na EVSie po raz pierwszy w życiu miesiłam ciasto! Może dla panstwa jest to rzecz codzienna i może nie warta uwagi, ale proszę mi wierzyć, dla mnie to tak złożona sprawa – prawie jak lot do kosmosu! Ten kuchenna postęp poszedł tak daleko, że nawet udało mi się własnymi rękoma (bez pomocy!) przygotować tort na urodziny wolontariuszki z Niemiec! Teraz jeszcze, między innym, mogę gotować smaczną zupę ogórkową, sos grzybowy i smażyć naleśniki!

Dziękuję, Nastka Kinzerska! Bo bez ciebie moja kariera kuchenna nie poszła by tak daleko. A ile jeszcze zdążymy przygotować razem! Najważniejsze czego doświadczyłam, że nie tylko jedzenie jest procesem przyjemne, ale, również, gotowanie!

HAND MAID
Zawsze byłam absolutnie przekonana, że nie nadaję się do szycia. Nawet w szkole nauczycielka z pracy „machnęła” na mnie ręką i zgodziła się, że ręce nie wyrosły mi z potrzebnego miejsca.
Wyciąć i coś skleić – niema problemu, ale szyć – nigdy!

Ale! Przed Nowym Rokiem mieliśmy warsztaty z przygotowania ozdób na choinkę! Wszystkie ptaszki, choineczki, gwiazdki i króliczki mieli wszystko co potrzebne i nic zbędnego. Więc, można powiedzieć, że wszystko się udało! Do wielkiego szycia, oczywiście, jeszcze daleko, ale dla siebie już wiem, że igłę trzymać potrafię.

A jeszcze udało się na drutach zrobić kilka kolorowych kawałków na ubranko dla słonia w Łucku. Więc, już mogę siebie poradzić nie tylko z igłą, ale też i z drutami.

Najnowsze odkrycie – malowanie pisanek. Moja pierwsza pisanka wyszła przynajmniej kolorowa:-)

INNE „PO RAZ PIERWSZY”

Poza tym za te pół roku mojego wolontariatu w Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza pierwszy raz jeździłam na nartach, na łyżwach, zwiedziłam Warszawę i Kraków, byłam na kilku koncertach fajnych zespołów muzycznych, przeczytałam książke w języku polskim … Ale najważniejszym jest to, że w moim życiu dodało się kilku przyjaciół i dużo dobrych i ciekawych ludzi. Mam nadzieję, że u nich też się dodało:-)

Zostało mi jeszcze sześć miesięcy wolontariatu. To oznacza, że lista dokonanego po raz pierwszy będzie poszerzać sie! EVS (European Voluntary Service) naprawdę otwiera sporo możliwości. DZIĘKUJĘ wszystkim!

P.S. Piszę to wszystko nie po to, by się pochwalić, ale chcę tylko powiedzieć: odkrywać świat i uczyć się nigdy nie jest za późno, lecz jest konieczne! Niech w waszym życie będzie jeszcze kilkaset odkryć!