Pierwszy miesiąc EVS na Węgrzech

13872886_1052778831465585_5843201545935020983_n

O swoim rocznym projekcie EVS na Węgrzech i o pierwszym  spędzonym tam miesiącu  opowiada nasza wolontariuszka Karolina Zając.

„Mój pierwszy miesiąc na EVS na pewno będę wspominać jako najbardziej szalony – chociaż, kto wie, co przyniosą kolejne. Niemniej jednak połączenie przeprowadzki do nowego kraju z dużą ilością zajęć i częstymi zmianami miejsca pobytu dostarcza mnóstwa wrażeń.

Od razu po przyjeździe zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę –drugiego sierpnia wyruszyliśmy na doroczny piknik naszej organizacji, gdzie poznaliśmy prawie wszystkich pracowników, innych wolontariuszy oraz inne osoby zaangażowane w działalność organizacji. Następnie pojechaliśmy do Panyoli, małej wsi położonej w północno-wschodniej części Węgier. Tam odbył się trening zapoznawczy nowych wolontariuszy – przez dwa dni poznawaliśmy się poprzez różnego rodzaju gry mające na celu budowanie zespołu i uczenie nas współpracy oraz komunikacji. Wtedy też dowiedzieliśmy się więcej na temat naszych projektów i zasad obowiązujących w organizacji.

Zostaliśmy w Panyoli jeszcze przez kolejne trzy dni, podczas których pomagaliśmy przy organizacji dorocznej festiwalu palinki – słynnego lokalnego trunku. Mieliśmy okazję uczestniczyć w koncertach i zacieśnić więzi – z tego punktu widzenia, wyjazd był bardzo owocny, ale i wyczerpujący.

W następnym tygodniu przeprowadziłam się do Debreczyna, gdzie pozostanę do końca miesiąca. Choć moim stałym miejscem pobytu jest Nyiregyhaza, w Debreczynie również znajduje się placówka organizacji i, jako, że jest to większe miasto, tam odbywa się nasz intensywny kurs węgierskiego. „Intensywny” jest w tym przypadku słowem kluczowym – nasze lekcje trwają po pięć godzin dziennie, a cały kurs w sumie trwa dziesięć dni. Po jego ukończeniu otrzymamy certyfikat potwierdzający znajomość węgierskiego na poziomie A1. Później, jeśli będziemy chcieli, możemy kontynuować naukę w spokojniejszym trybie, z pracownikami organizacji. Na potrzeby kursu wszyscy zostaliśmy ulokowani w domu pozostałej czwórki wolontariuszy – dzięki temu nie musimy codziennie dojeżdżać z Nyiregyhazy, jak i możemy spędzić wspólnie więcej czasu. Bardzo cieszy mnie ta możliwość integracji z grupą, ponieważ już planujemy wspólne podróże. Pierwszy cel – Budapeszt, gdzie pojedziemy 20 sierpnia na obchody Dnia Św. Stefana, święta narodowego na Węgrzech.”